O autorze
Mama dwójki pociech, inicjatorka Tablicy Rodzica, angażująca się w działalność społeczną, audytor w Szlachetnej Paczce. Zdecydowanie proaktywna. Pomaga mamom w budowaniu ich własnych biznesów i pokazuje w jaki sposób osiągnąć niezależność finansową. Dąży do harmonii w życiu, posiadania czasu dla rodziny, możliwości realizowania swoich pasji, podróżowania i rozwoju.

Najpiękniejszy prezent to pokochać swoje ciało

pixabay.com
Akceptacji swojego ciała możemy się uczyć od dzieci – dopóki nie zaczną się porównywać z innymi…

Nie wiem, kiedy zaczyna się moment, gdy dziecko zaczyna się porównywać z innymi. Myślę, że to indywidualna sprawa, choć wiele zależy od samych rodziców. Uczestnicząc w różnych zajęciach i spotykając się z innymi rodzicami często niestety słyszę porównania do innych dzieci: „Asia tak szybko się ubrała, a Ty jeszcze masz na sobie kostium kąpielowy” – cóż dziecko może sobie pomyśleć – nawet się ubierać nie umiem tak szybko jak Asia… choć tak właściwie po prostu dziecko robi we własnym tempie. „Robert nie biega i jest grzeczny, a Ty jakbyś szaleju się najadł” – dziecko energia rozpiera i nawet nie wiem jakby chciało, to w miejscu nie usiedzi, bo taki ma temperament. Jest to wyzwanie dla rodzica, ale na pewno w sposób słowny się tego nie załatwi, bo i tak dziecko będzie „nieujarzmione”.

To samo dotyczy porównywania się do innych dzieci względem budowy ciała. Czy dzieci są w stanie zrozumieć różnice, że ktoś jest drobniejszy, a ktoś inny nie? I jak potem to się „wypoczwarza” w dorosłym życiu? Chcąc ciągle dorównać ikonom z pierwszych stron gazet zapominamy o swoim indywidualnym pięknie. Nie potrafimy kochać swojego ciała, bo zabrakło czasem w dzieciństwie akceptacji nas, takich jakimi jesteśmy.

Akceptacja to podstawowy filar tworzenia poczucia własnej wartości. Brak akceptacji powoduje, że szuka się jej na zewnątrz, w innych ludziach. Chcąc zaskarbić dla siebie względy najpierw dziecko, a potem dorosły człowiek jest w stanie dużo zrobić, choć często nie jest to zgodne z odczuciami wewnątrz serca…


Choć nie lubię wracać do przeszłości to mój przykład jest najlepszym dowodem, że z zupełnie nieświadomego dziecka, które lubiło swoje ciało, zobaczyłam się w zupełnie innym świetle. W wakacyjny dzień pełen wrażeń u babci miałam ważną „misję” do wykonania. Trzeba było iść do sklepu po chleb. Całkiem spory kawałek drogi jak na 8-latkę, ale to był jedyny sklep na wsi, do tego otwarty tylko parę godzin, chleb przywozili co drugi dzień i były zapisy!

Nie przypuszczałam, że jedno zdanie tak zmieni moje dorosłe życie…Stałam wtedy przy stole i szukałam siatki, gdy usłyszałam:

– Jak będziesz już szła do sklepu, bo przebierz sobie dłuższą spódniczkę, bo masz grube nogi i w krótkich spodenkach nie pójdziesz.

Intencja słuszna. Chodziło o to, żebym ładnie wyglądała. Ale zrujnowało to poczucie mojej atrakcyjności i zburzyło podwaliny, na których mogłam budować miłość i akceptację do swojego ciała. Nagle zobaczyłam się jako niekształtną, niedoskonałą istotę i do tego z felerem grubych nóg, choć wcale tak nie uważałam. Ale przecież to mówi babcia, więc jak może się mylić? I tak już od dziecka noszę w sobie tą traumę…

Teraz potrafię się z tego śmiać. Jako mama dwójki dzieci i już z czwórką z przodu mam do moich nóg dystans. Jednak, gdy przypominam sobie te „męki” nastolatki, gdy wzdychałam do moich obiektów miłosnych, jedyny powód, który znajdowałam w ich braku zainteresowania moją osobą, to były właśnie te cholerne grube nogi… A przecież mogłoby być inaczej. Nigdy nie skupiłabym uwagi na tej części ciała, gdybym w dzieciństwie nie usłyszała „wyroku”. Radośnie hasałabym w krótkich spodenkach w każde lato i na każdym WF, a tak przeszłam przez osobisty „sajgon”, który skończył się dopiero w dorosłym życiu…

Szkoda tego czasu, zamartwiania się problemem, który tak naprawdę problemem nie był. Brak akceptacji własnego ciała trochę namieszał w moim życiu :) Zatem warto czasem spojrzeć na siebie oczami innych i pokochać tak, jak inni nas kochają z niedoskonałościami, których nie widzą, a są one tylko w naszych głowach.

https://www.facebook.com/HLN/videos/989495071096560/?fref=nf
Trwa ładowanie komentarzy...