O autorze
Mama dwójki pociech, inicjatorka Tablicy Rodzica, angażująca się w działalność społeczną, audytor w Szlachetnej Paczce. Zdecydowanie proaktywna. Pomaga mamom w budowaniu ich własnych biznesów i pokazuje w jaki sposób osiągnąć niezależność finansową. Dąży do harmonii w życiu, posiadania czasu dla rodziny, możliwości realizowania swoich pasji, podróżowania i rozwoju.

Wojna zapukała do drzwi...

pixabay.com
Myślałam do wczoraj, że to mnie nie dotyczy. Dopóki nie zobaczyłam masek przeciwgazowych w domu mojej znajomej…

Od wczoraj internet pełen jest komentarzy o sytuacji na temat tego, co dzieje się tak daleko od nas… Zdjęcie chłopca na brzegu plaży obiegło cały świat. A ja, nie widząc ani tego zdjęcia, ani nie oglądając najnowszych wiadomości w TV wybrałam się na towarzyską wizytę do dobrej znajomej.



Miało być miło, a ta jedna wizyta zmieniła postrzeganie mojego własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa mojej rodziny o 180 stopni. Co się właściwie takiego wydarzyło?

Wchodzę do pokoju, a na stole widzę maskę przeciwgazową. Nigdy nie miałam takiej maski w ręce. Zapytałam, czy to nowe hobby męża…

Odpowiedź ścięła mnie z nóg: „Mój mąż od dłuższego czasu przygotowuje nas do wojny. Mamy maski, polową apteczkę, tabletki do uzdatniania wody i podstawowe zapasy żywności na miesiąc”

I siadłam z wrażenia na wygodnej, skórzanej kanapie… Jaki z tego wniosek? Może jej mąż ześwirował, a może odpowiedzialnie podchodzi do sprawy? Jego teoria jest taka, że woli być przygotowany na zamieszki, które mogą nam grozić ze strony Ukrainy.

Zanim oceniłam męża mojej znajomej, zadałam sobie pytanie – Co ja zrobiłam, aby w razie niebezpieczeństwa chronić własną rodzinę? Nic. Nawet dokładnie nie śledzę wiadomości, bo widok karabinów mnie przeraża. Moja druga połówka nie podjęła tematu. Z moimi myślami zostałam sama. Mam za sobą nie przespaną noc, podkrążone oczy i parę godzin czytania, o co w tym konflikcie chodzi.

Nie wiem, co będzie dalej. Wierzę, że nikt na świecie nie chce wojny i modlę się o pokój.
Trwa ładowanie komentarzy...